Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemyślenia. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 października 2009

Ślubuję Ci miłość, chyba że...

"Ilość kościelnych rozwodów rośnie lawinowo" - zagrzmiał w ostatnim tygodniu Newsweek. Nie jest to być może wiadomość, która wybiła się na pierwsze strony codzienników, ale sam artykuł skłania do zastanowienia się.

Więcej...

sobota, 11 lipca 2009

"Kultura" Szczecina?

Tony Jazzu, "Robimy Dym":


Trudno tego nie skomentować, trudno zostać obojętnym. Albo kręcą Cię te klimaty, albo - bardzo łagodnie mówiąc - irytują. Nie wyobrażam sobie po prostu, żeby ktoś pozostał bierny na obłoki dymu i smród palonej gumy, lub - zależnie od punktu widzenia rzecz jasna - błyszczący wóz mknący z rykiem przez miasto. Ja niestety reaguję negatywnie, bo o ile nie mam nic przeciwko szybkim pojazdom, to "robienie dymu" jest dla mnie niepojętą rozrywką. Naprawdę nie ma czegokolwiek innego równie "fajnego" i równocześnie mniej szkodliwego dla społeczeństwa?

Czy przemawia przeze mnie zazdrość? Raczej nie, nie życzę nikomu nic złego, nie marzę też o driftowaniu po parkingach - chociaż przyznam autka pierwsza klasa :-). Ale jeśli chcecie szpanować wozem i "klasą", można to robić z dala od innych ludzi, których nie podniecają Wasze zainteresowania!

Bo, niestety, zlot kilkunastu błyszczących pojazdów nie kwalifikuje się jako "wydarzenie w mieście". Nie uciszy to malkontentów mówiących, że "nic się nie dzieje", a raczej doda im powodów do narzekań. No i trudno uwierzyć w "normalnych ludzi" w wideoklipie pokazującym pojazdy, które są marzeniem ściętej głowy dla przeciętnego zjadacza chleba, nie wspominając już o wdzięczących się kobitkach. Żadna silnie wybijająca się subkultura nie może się zadeklarować jako "normalni ludzie" - właśnie dlatego, że się wybija.

Więc Panowie - gratuluję pomysłu, róbcie dalej co Was kręci, rapujcie, palcie gumy i tańczcie z laskami na parkingach. Ale zachowajcie trochę szacunku (i litości) dla innych. Ot, żyj i daj żyć innym.

czwartek, 4 czerwca 2009

Smutna refleksja

Ksiądz Twardowski napisał kiedyś w swoim wierszu: "spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą". Z czasem stało się to zdanie bardzo często używane.
Ostatnio jednak miałam okazję się przekonać, że kochać ludzi to za mało. Brakuje jeszcze, żeby tę miłość okazywać, tak żeby wiedzieli że są dla nas kimś ważnym. Bo potem można tego żałować bardziej, dużo bardziej niż jakby tej osoby się nie kochało wcale. Sprafrazowałabym słowa księdza Twardowskiego: "spieszmy się okazywać ludziom naszą miłość, tak szybko odchodzą".

środa, 27 maja 2009

Decyzje

Trzeba je podejmować szybko. Odkładanie momentu podjęcia ostatecznej decyzji, to tylko niepotrzebne zwlekanie w czasie. Tak naprawdę już w pierwszym momencie wiemy, jaki wybór jest bliższy naszemu sercu - chyba, że z góry wiadomo, że stanie się coś, co mocno wpłynie na wybór, tylko nie wiadomo jeszcze jak.

Zwlekanie z decyzją, to tylko podtrzymywanie niepewności. A brak informacji, na których można się oprzeć, to bardzo nieprzyjemna sprawa. Skoro nie ma informacji, tworzy się założenia, a te z kolei łączą się silnie z niedokładnościami. I tak na nietrafionych założeniach tworzy się osądy, a osądy tworzą światopogląd. A ludzie ze skrzywionym światopoglądem podejmują decyzje krzywdzące innych (niezależnie od tego czy podejmą je szybko czy nie ;) ). Powstają nieporozumienia, problemy i takie tam.

Oczywiście nie znaczy to, że decydować się trzeba szybko, zawsze w ułamku sekundy. Czas do namysłu to atut, którym nie można pogardzić. Piętnuję tylko sam akt zwlekania z decyzją. Zastanawiać się dłużej niż dzień to zazwyczaj już strata czasu. Sprawia to tylko, że po podjęciu decyzji częściej i dłużej będziemy rozpamiętywać inne opcje.

Długi czas do namysłu sprawia też iluzję wolności wyboru. Często może się okazać, że zwlekając na ostatnią chwilę, gdy już wreszcie podjęliśmy decyzję, okaże się ona niemożliwa - jest już po prostu za późno.

Podsumowując: najgorsze jest niezdecydowanie.