sobota, 11 lipca 2009

"Kultura" Szczecina?

Tony Jazzu, "Robimy Dym":


Trudno tego nie skomentować, trudno zostać obojętnym. Albo kręcą Cię te klimaty, albo - bardzo łagodnie mówiąc - irytują. Nie wyobrażam sobie po prostu, żeby ktoś pozostał bierny na obłoki dymu i smród palonej gumy, lub - zależnie od punktu widzenia rzecz jasna - błyszczący wóz mknący z rykiem przez miasto. Ja niestety reaguję negatywnie, bo o ile nie mam nic przeciwko szybkim pojazdom, to "robienie dymu" jest dla mnie niepojętą rozrywką. Naprawdę nie ma czegokolwiek innego równie "fajnego" i równocześnie mniej szkodliwego dla społeczeństwa?

Czy przemawia przeze mnie zazdrość? Raczej nie, nie życzę nikomu nic złego, nie marzę też o driftowaniu po parkingach - chociaż przyznam autka pierwsza klasa :-). Ale jeśli chcecie szpanować wozem i "klasą", można to robić z dala od innych ludzi, których nie podniecają Wasze zainteresowania!

Bo, niestety, zlot kilkunastu błyszczących pojazdów nie kwalifikuje się jako "wydarzenie w mieście". Nie uciszy to malkontentów mówiących, że "nic się nie dzieje", a raczej doda im powodów do narzekań. No i trudno uwierzyć w "normalnych ludzi" w wideoklipie pokazującym pojazdy, które są marzeniem ściętej głowy dla przeciętnego zjadacza chleba, nie wspominając już o wdzięczących się kobitkach. Żadna silnie wybijająca się subkultura nie może się zadeklarować jako "normalni ludzie" - właśnie dlatego, że się wybija.

Więc Panowie - gratuluję pomysłu, róbcie dalej co Was kręci, rapujcie, palcie gumy i tańczcie z laskami na parkingach. Ale zachowajcie trochę szacunku (i litości) dla innych. Ot, żyj i daj żyć innym.